Wesprzyj Po przerwie reprezentacyjnej w ramach 27. kolejki Nafciarze grali na wyjeździe z GKS Katowice. Na jesień rywale sprawili nam niemało kłopotów. Jak było tym razem?
Do wyjściowego składu powrócili Mijusković i Sekulski, którzy poprzednio pauzowali za kartki. Jurić i Gallapeni zaczęli na ławce - powodem prawdopodobnie ich reprezentacyjne występy przed kilkoma dniami. Jedna zmiana po stronie gospodarzy, a od pierwszej minuty wybiegł dobrze znany w Płocku Damian Rasak, który kilka lat temu w naszych barwach rozegrał 160 spotkań. Na ławce rezerwowych Wiślaków pojawił się Jime, pierwszy raz po blisko 200 dniach kontuzji.
W 3. minucie niezła akcja gości rozpoczęta od Sangre wbiegającego z prawej strony. Dograł do Sekulskiego w polu karnym, ten wystawił pod nogę Kuna, ale uderzenie z pierwszej piłki naszego pomocnika minimalnie obok słupka. Płocczanie do świetnej sytuacji doszli w 9. minucie. Wtedy flanką ruszył Hamulić, który świetnie znalazł w polu karnym Sekulskiego. Kapitan uderzył, piłka potoczyła się, minęła bramkarza, ale trafiła tylko w słupek. Próbował dobijać Lecoeuche, ale uderzył w boczną siatkę. Po chwili akcja po drugiej stronie boiska. Główka Nowaka minęła jednak bramkę kontrolowaną przez Leszczyńskiego. Nie minęła minuta, a Nafciarze wykreowali kolejną sytuację w polu karnym GKS-u. Spory chaos wśród piłkarzy, ale uderzenie ostatecznie zatrzymał Strączek. W 17. minucie niebezpiecznie było pod bramką Wisły. Mało brakowało, a rywale strzeliliby gola bezpośrednio z rzutu rożnego. Na szczęście czujny był Sangre, który wybił futbolówkę z samej lini. W 25. minucie po starciu z Rasakiem boisko opuścić musiał kontuzjowany Hamulić. Zastąpił go Jurić. W 31. minucie sprytnie oszukali rywali ofensywni gracze gospodarzy, a Nowak próbował zaskoczyć bramkarza. Jednak czujny był Leszczyński. Świetnym strzałem z dystansu popisał się Jędrych w 35. minucie. Piłka szybko leciała niemal w okienko bramki, ale kapitalnie interweniował Leszczyński. Przed przerwą szybką akcję wyprowadzili jeszcze zawodnicy z Katowic. Rozpoczął ją Nowak, a ostatecznie główkował Shkurin. Złapał to jednak bramkarz Wisły. Po dość ciekawej pierwszej połowie było 0:0.
Reklama
Bez zmian wyszły obie ekipy po zmianie stron. W 49. minucie z boku boiska wrzucał piłkę Sekulski. Główkował Kamiński, ale ponad poprzeczką. W 52. minucie groźnie było przy akcji stworzonej przez Nowaka. Odnalazł on Juricia w polu karnym, a nasz napastnik strzelił - tylko obok słupka. Po paru chwilach znowu było groźnie, ale tym razem pod naszą bramką. Próbował strzelać (lub dośrodkowywać) Klemenz, piłka odbiła się od obrońcy i niefortunnie poleciała na słupek. Wydawało się, że w taki kuriozalny sposób wpadnie gol, ale jednak zatrzymał to ostatecznie golkiper Wisły. Spadło nam trochę tempo tego spotkania. W 65. minucie zmiana po stronie gości. Pacheco zastąpił Kuna. Na rotacje zdecydował się też szkoleniowiec GKS-u. W 70. minucie kolejny raz z dystansu próbował uderzać Rasak, ale kolejny raz został zablokowany. W 80. minucie kolejne zmiany. Po stronie Wisły weszli Gallapeni i Jime. Zastąpili Lecoeuche i Savvidisa. Dla Hiszpana to pierwsze minuty od września. Jime już po chwili stanął sam na sam z bramkarzem, ale kiksował. W 89. minucie przed dogodną szansą stanął Nowak. Błąd obrońcy gospodarzy, a w polu karnym uderzał wypożyczony z Górnika Zabrze młody pomocnik. Z problemami, ale dał radę zatrzymać to Strączek. Kiedy wydawało się, że mecz zakończy się bezbramkowym remisem, gola w 93. minucie zdobyli gospodarze. Asysta Nowaka, a do siatki piłkę skierował Klemenz. Po chwili sędzia Stefański odgwizdał koniec spotkania.
Wypowiedź trenera Mariusza Misiury po spotkaniu:
- Trudno mi na gorąco cokolwiek mądrego powiedzieć. Gratuluję wszystkim związanym z GKS-em Katowice zwycięstwa. Życzę wam spokojnych, wesołych Świąt. Chciałem pogratulować mojej drużynie, zawodnikom, sztabowi zrealizowania planu na ten mecz, bo wydaje mi się, że czystych sytuacji do oddania strzału w polu karnym było tak dużo, że ten mecz powinniśmy nie tylko prowadzić, ale i zamknąć, bo uważam, że nawet w pierwszej połowie za to, za co ich pochwaliłem: za dyscyplinę i realizację planu, to jedno, ale za drugie: piłka pokazuje, że to są też detale i musimy dalej pracować nad blokowaniem strzałów, bo dzisiaj nasze ustawienie ciała, nasza odwaga, żeby ten strzał zablokować sprawiła, że my wracamy z niczym. To kolejna lekcja, że małe detale decydują o końcowym wyniku.
Szkoda tej straconej bramki, ale futbol jest brutalny. Po niezłej pierwszej połowie Wiślacy w drugiej trochę opadli z sił. Zdobyliśmy 6 punktów w trzech meczach wyjazdowych z rzędu. I to po serii 5 porażek. Całkiem niezły wynik, ale dzisiaj niedosyt pozostaje. Wisła Płock w następnym spotkaniu podejmie u siebie Lechię Gdańsk. Ten mecz w przyszły piątek o 18:00.
GKS Katowice – Wisła Płock 1:0 (0:0)
1:0 – Lukas Klemenz 90’+3
GKS: 12. Rafał Strączek, 4. Arkadiusz Jędrych (C), 6. Lukas Klemenz, 22. Sebastian Milewski, 23. Marcin Wasielewski, 26. Damian Rasak, 27. Bartosz Nowak, 30. Alan Czerwiński, 70. Mateusz Wdowiak (66′ 15. Eman Markovic), 80. Ilya Shkuryn (80′ 21. Jakub Kokosiński), 97. Erik Jirka (66′ 8. Borja Galan)
Wisła Płock: 12. Rafał Leszczyński, 4. Marcus Haglind-Sangré, 13. Quentin Lecoeuche (80′ 19. Dion Gallapeni), 14. Dominik Kun (66′ 8. Dani Pacheco), 20. Łukasz Sekulski (C), 21. Žan Rogelj, 25. Nemanja Mijušković, 30. Wiktor Nowak, 35. Marcin Kamiński, 77. Said Hamulic (27′ 99. Deni Jurić), 88. Kyriakos Savvidis (80′ 11. Jorge Jimenez)
Trenerzy: Rafał Górak – Mariusz Misiura
Żółte kartki: Wasielewski, Czerwiński – W. Nowak
Sędzia: Daniel Stefański
Nafciarz94