Wesprzyj Trudno w to uwierzyć, a jeszcze trudniej zaakceptować, gdy człowiek, który w Płocku dorastał sportowo i sięgał po największe laury, nagle zniża się do rynsztokowego poziomu. Adam Morawski, zawodowy piłkarz ręczny, Mistrz Polski i były reprezentant kraju, podczas fety na rynku w Kielcach użył wobec swojego poprzedniego klubu skandalicznych i obelżywych słów: „jebać Petrę”. Takiej osobie, noszącej miano profesjonalnego sportowca, po prostu nie przystoi takie zachowanie i tak prymitywne lżenie swojego byłego klubu.
Zacznijmy od tego, co to w ogóle oznacza. Lżenie „Petry” to nie tylko uderzenie w kibiców. To bezpośrednie obrażanie tysięcy pracowników Orlenu, samego potężnego koncernu, który od lat jest sponsorem tytularnym całej ligi, a także obrażanie wszystkich sportowców na co dzień występujących z dumą z logo Orlenu na piersi. Adamie, poświęciłem ci wiele ciepłych słów w mojej książce „Wisła Płock oczami jej trenerów”, gdzie przytoczyłem twoją historię i to, jak marzyłeś o grze w Wiśle Płock. Wypowiedź Tomasza Paszkiewicza z tamtych lat doskonale to oddaje: „Wyznał przy tym, że ma wielkie marzenie: przynajmniej raz w życiu chciałby ze swoją drużyną przyjechać do Płocka i zagrać w Chemiku przeciw Wiśle”. To właśnie Wisła Płock dała ci tę szansę. Stąd otrzymałeś upragnione powołanie do reprezentacji narodowej, to z tą drużyną zdobywałeś medale, odnosiłeś spektakularne zwycięstwa w Lidze Mistrzów i to tu wywalczyłeś historyczny brązowy medal Ligi Europejskiej. Odchodząc z klubu, z patosem wypowiedziałeś słowa, „że zawsze będziesz niebieski”.
Doskonale rozumiem zasady, jakimi rządzi się zawodowy sport i wolny rynek. To, że dziś grasz w drużynie największego rywala niebieskich, w żadnym stopniu nie zwalnia cię z posiadania elementarnego szacunku do byłego klubu, w którym spędziłeś tak wiele lat. Nie zwalnia cię z posiadania klasy. Gdybyś tylko potrafił ją zachować...
Przypomnę ci również, że otrzymałeś w Płocku na swojej bramkarskiej bluzie zaszczytny numer 1, który do twojego przyjścia był przez lata nieformalnie zarezerwowany dla niekwestionowanej legendy Petry – Andrzeja Marszałka. Swoim żenującym zachowaniem na kieleckim rynku obraziłeś także samego Andrzeja oraz wszystkich wybitnych zawodników, którzy przez lata budowali potęgę i tworzyli Petrochemię Płock.
Nikt z naszego klubu, a tym bardziej ja, nie daliśmy ci najmniejszych powodów, byś nas dziś tak wulgarnie obrażał. Zawsze stałem po twojej stronie, gdy byłeś zawodnikiem w Płocku. Dlatego osobiście bardzo mnie dotknęło twoje zachowanie. Jako profesjonalny zawodnik powinieneś być wzorem dla młodzieży, nie jesteś stadionowym kibolem, ale wciąż jesteś reprezentantem naszej pięknej dyscypliny oraz ligi, która na każdym kroku promuje hasło „Szacunek do samego końca”. Mam szczerą nadzieję, że władze Superligi dokładnie przyjrzą się tej sytuacji i przykładnie cię ukarzą.
Dziś czuję jedynie ogromny niesmak, gdyż to właśnie ja nominowałem cię do wyróżnienia w drużynie z okazji 60-lecia Sekcji Piłki Ręcznej Wisły Płock, a o sobie i swoich młodzieńczych marzeniach możesz przeczytać we wspomnianej książce. Nie muszę chyba nawet pisać, jak koszmarnie się z tym teraz czuję.
W historii 'Świętej Wojny' padało wiele mocnych słów, a na parkiecie nieraz iskrzyło. Wielcy zawodnicy Płocka i Kielc, nawet najwięksi rywale, poza boiskiem zawsze potrafili zachować godność i szacunek. Ty tę granicę przekroczyłeś. Nie proszę cię o przeprosiny, bo te nie wymażą słów wykrzyczanych w euforii. Przypominam ci tylko, że klasę pokazuje się nie w tym, jak głośno fetuje się wygraną, ale w tym, jak odnosi się do miejsca i ludzi, którzy cię ukształtowali. Rozmieniłeś na drobne szacunek, na który pracowałeś w Płocku przez lata. Przykro mi, że nie potrafisz być człowiekiem z klasą i tego żadne, nawet najgłośniejsze "przepraszam" już nie zmieni.
Michał Kublik