Wesprzyj Barcelona popełniła tak wiele błędów, że powinny one zostać wykorzystane przez mistrzów Polski, jednak Wiślacy nie pozostali w tej statystyce dłużni i popełniali je równie hurtowo. Ostatecznie Orlen Wisła Płock przegrała z FC Barceloną 24:30.
Pierwsza połowa w wykonaniu obu zespołów to był przede wszystkim festiwal błędów, strat i niecelnych rzutów. Barcelona rozpoczęła od prowadzenia 3:1, a w pierwszych 10 minutach Wisła Płock pięciokrotnie została zatrzymana przez golkipera gospodarzy, Emila Nielsena! W obronie Przemysław Krajewski otrzymał dwie dwuminutowe kary, jedną po drugiej, i po tej drugiej nie wrócił już do gry w pierwszej odsłonie. To tylko mogło frustrować blisko 200-osobową grupę kibiców mistrzów Polski, która w Barcelonie wspierała swoich ulubieńców. Duma Katalonii cały czas utrzymywała niewielkie prowadzenie, by w końcu po 20 minutach odskoczyć na trzy trafienia. Najpierw rzut karny wykorzystał Gómez, następnie bramkę z pola rzucił Carlsbogard i zrobiło się 11:8 dla mistrzów Hiszpanii. Niska skuteczność Kosorotova, Richardsona czy Mihicia nie pomagała Wiśle. W bramce gości w końcu dwie dobre interwencje z rzędu zaliczył Bergerud, co pozwoliło Nafciarzom zmniejszyć straty. Dwa gole Kosorotova z drugiej linii, trafienie Mihicia ze skrzydła, a na koniec pierwszej połowy potężny rzut Ilicia z drugiej linii – te akcje sprawiły, że pierwsze trzydzieści minut zakończyło się remisem 12:12.
Druga połowa to lepsza gra Barcelony w obronie. Zawodnicy Wisły Płock mieli spore kłopoty z dostaniem się na 6. metr, a w bramce gospodarzy nadal doskonale bronił Nielsen. Gospodarze wykorzystali słabszy fragment gry niebiesko-biało-niebieskich i momentalnie odskoczyli. Po 40 minutach było 19:14 dla Barcy. Drugiego karnego nie wykorzystał Richardson, którego rzut obronił Hallgrímsson. Nafciarze ruszyli do odrabiania strat. Gole Daszka i Krajewskiego dawały nadzieję na powrót do gry o zwycięstwo. Na kwadrans przed końcem Barcelona prowadziła 22:18. Niestety, mimo że Wiślacy doprowadzali do sytuacji rzutowych, to Nielsen w bramce był nie do pokonania. Po obronie rzutu Mihicia zaliczył dwunastą udaną interwencję! Nieskuteczność Wisły raziła, a nawet gra 7 na 6 nie zmieniła obrazu – to w dalszym ciągu Barcelona rzucała gole. Nie popisali się w bramce ani Bergerud, ani Alilović, zaliczając raptem po trzy obrony. Co z tego, że zawodnicy Barcelony także seryjnie popełniali błędy, skoro w bramce mieli Nielsena, który miał 16 obron w meczu! Wypracowana przewaga pięciu goli 25:20 była skrupulatnie pilnowana przez gospodarzy. Ostatecznie Barcelona pokonała Orlen Wisłę Płock 30:24.
Nafciarze nie zagrali na zapowiadane 120%, bo gdyby tak było, tego dnia to oni mogliby sprawić sensację.
W sobotę 15 listopada o godzinie 18:00 widzimy się w Orlen Arenie, gdzie Orlen Wisła Płock w 11. serii ORLEN Superligi podejmować będzie Stal Mielec.
Przebieg meczu: FC Barcelona - Orlen Wisła Płock 30:24 (12:12)
[Start] 1:0, Bergerud 1, 2:0, 2:1 Ilić, 3:1
[5 min] 3:2 Kosorotov, 4:2 k, 4:3 Fazekas, 5:3 k, 5:4 Szita, 6:4
[10 min] 6:5 Richardson, 7:5, 7:6 Richardson, 8:6, 8:7 Richardson,
[15 min] 9:7 k, 9:8 Richardson k,
[20 min] Time Out I Barcelona, 10:8 k, 11:8, Time Out I Wisła, 11:9 Kosorotov, 11:10 Kosorotov, 12:10,
[25 min] Bergerud 2, 12:11 Mihić, Bergerud 3, 12:12 Ilić [Przerwa].
[30 min] 13:12, 14:12 k, 14:13 Kosorotov, 15:13 k, 15:14 Mihić,
[35 min] 16:14 k, 17:14, 18:14, 19:14, Time Out II Wisła,
[40 min] 20:14, 20:15 Daszek k, 20:16 Dawydzik, 20:17 Richardson, 21:17, 21:18 Krajewski, 22:18,
[45 min] 23:18, 24:18, Time Out III Wisła, 25:18, 25:19 Daszek k,
[50 min] Alilović 2, 25:20 Fazekas, 25:21 Fazekas, 26:21, 26:22 Szita, Time Out II Barcelona, 27:22, 27:23 Fazekas,
[55 min] 28:23, 29:23, Alilović 3, 29:24 Mihić, 30:24 [Koniec].
Orlen Wisła Płock: 1.Bergerud - 3 obrony (0/5) k, 32.Alilović - 3 obrony (1/3 k), 3.Daszek - 2 (2/2 k), 8.Janc, 9.Szyszko, 19.Susnja, 21.Samoila, 22.Richardson - 5 (1/3 k), 23.Zarabec, 24.Fazekas - 4, 26.Krajewski - 1, 33.Dawydzik - 1, 34.Mihić - 3, 43.Ilić -2, 49.Szita -2, 99.Kosorotov - 4.
Fot. Zbigniew Nowak
Michał Kublik