Wesprzyj Nadchodzące spotkanie 12. kolejki Ligi Mistrzów pomiędzy liderem grupy B, SC Magdeburg, a zajmującą trzecią lokatę Wisłą Płock będzie wydarzeniem wykraczającym daleko poza ramy sportowe. Cały mecz oraz towarzysząca mu oprawa zostaną dedykowane Alanowi Raczkowskiemu, sześcioletniemu mieszkańcowi Brwilna chorującemu na dystrofię mięśniową Duchenne’a.
Aby pomóc w zebraniu 17 milionów złotych na terapię genową w USA, Wisła wystąpi w specjalnych strojach w kolorze magenta, a kibice będą mogli nabyć jeden ze 100 000 przygotowanych magnesów-cegiełek, z których całkowity dochód wspomoże leczenie chłopca. Aspekt charytatywny łączy się tu z wielkimi emocjami na boisku, gdyż płocczanie, po minimalnej porażce 26:27 w pierwszym meczu sezonu, pałają żądzą rewanżu nad niemieckim gigantem. Choć historyczny bilans dziesięciu spotkań sprzyja rywalom, to Nafciarze udowodnili już, że potrafią wygrywać z Magdeburgiem przed własną publicznością, co czyni to widowisko niezwykle ekscytującym.
O nastrojach w zespole i kluczach do sukcesu w tym prestiżowym starciu opowiedział doświadczony zawodnik Wisły. - Chyba wszyscy zdajemy sobie sprawę, jaki zespół tutaj do nas przyjeżdża. Na pewno po tym niedosycie w Magdeburgu będziemy chcieli się zrewanżować u siebie – zapowiada Przemysław Krajewski. Skrzydłowy podkreśla, że drużyna jest w doskonałej formie, co potwierdziło niedawne zwycięstwo w Bitoli, a kluczem do pokonania najlepszej ekipy w Europie będzie koncentracja i wsparcie bramkarzy. - Myślę tak jak zawsze, że bramkarze odgrywają bardzo ważną rolę w piłce ręcznej. Myślę, że to jest jeden z elementów, który przeważnie decyduje o tym, że zespół, który ma bramkarza za plecami, który broni doskonale w danym spotkaniu, przeważnie jest to tak, że ten zespół wygrywa – dodaje Krajewski, zaznaczając jednocześnie wagę unikania prostych błędów. -Nie możemy popełniać prostych błędów, głupich strat, bo tego rodzaju zespół, jakim jest SC Magdeburg, natychmiast to wykorzysta – podsumowuje Przemysław Krajewski.
Kibice zgromadzeni w płockiej hali będą więc świadkami nie tylko walki o punkty w elicie, ale przede wszystkim wielkiej mobilizacji społecznej w walce o zdrowie młodego Alana.
Michał Kublik