Wesprzyj 13 grudnia 2025 roku, Drawsko Pomorskie, gala DWM6, wieczór pełen emocji, prawdziwej męskiej walki, konfrontacji charakterów. Jak zwykle gorąca atmosfera odczuwalna była na trybunach oraz w oktagonie. Kolejną swoją walkę stoczył Michał Szczepański, którą zakończył zwycięstwem przed czasem. Poprosiliśmy Michała o krótką rozmowę, zapytaliśmy o początki jego przygody z MMA, ale również o plany na przyszłość.
W jakim wieku zacząłeś trenować i co skłoniło cię do rozpoczęcia treningów sztuk walki?
- Sporty walki zacząłem trenować w wieku 13 lat. Wcześniej trenowałem piłkę nożną i zmiana dyscypliny przyszła u mnie naturalnie, może dlatego, że mój tata też jest całe życie w sportach walki.
Czy wcześniej trenowałeś inne dyscypliny: boks, judo, zapasy, a może niezwiązane z MMA?
- Tak, moja historia sportowa jest dosyć bogata, dlatego że już w wieku 4 lat zaczynałem od aikido, potem była piłka nożna przez długie lata oraz epizod w piłce ręcznej. Jeśli chodzi o sporty walki, to przez pierwsze lata były to indywidualne treningi boksu z moim tatą oraz zapasy w stylu wolnym w UKS Zapasy Kołobrzeg, gdzie startowałem na paru zawodach.
Kto był wzorem do naśladowania, twoim pierwszym trenerem i jak wpłynął na twój rozwój?
- Moim wzorem do naśladowania, jak i moim trenerem dotąd, jest mój tata. Już od małego chłopaka byłem zabierany na salkę, gdzie oglądałem, jak trenują starsi zawodnicy.
Pamiętasz swoje pierwsze treningi? Jak one wyglądały?
- Oczywiście, że pamiętam swoje pierwsze treningi. Było to ciągłe uczenie się podstaw boksu. Mój tata bardzo mocno przykuwał uwagę do podstaw.
Co było najtrudniejsze w początkowej fazie nauki MMA?
- Najtrudniejsze w początkowej fazie nauki MMA było na pewno połączenie i zgranie wszystkich płaszczyzn w całość. Jak wiemy, MMA to stójka i parter, a pod tym kryje się ogrom technik z różnych płaszczyzn, które trzeba dość szybko przyswajać.
Jak Twoi bliscy zareagowali na decyzję o karierze w MMA?
- Moja rodzina od zawsze była mocno sportowa, także moja decyzja o trenowaniu MMA raczej nikogo z moich bliskich nie dziwiła.
Reklama
Jak wspominasz swoją pierwszą walkę?
- Moją pierwszą walkę, a w zasadzie turniej, wspominam rewelacyjnie, bo udało się go wygrać. Było to na ALMMA (Amatorska Liga MMA) w Poznaniu, gdzie już w pierwszej walce w życiu wygrałem z mistrzem Polski. Do tego dołożyłem jeszcze dwie wygrane przed czasem i wygrałem cały turniej.
Jakie emocje towarzyszyły ci przed pierwszym wejściem do klatki?
- Na pewno były to dla mnie duże emocje, ale bardzo pozytywne. Pamiętam, że bardzo się cieszyłem, że mogę w końcu się sprawdzić z rówieśnikami.
Co było dla Ciebie największym zaskoczeniem w pierwszej walce?
- Na pewno pierwszy moment w klatce – to jest coś, czego nie da się opisać. Ale czy mnie wtedy coś zaskoczyło? Raczej nie.
Jakie błędy popełniłeś na początku kariery i czego cię nauczyły?
- Na początku tej drogi człowiek tylko i wyłącznie uczy się na błędach, więc było ich dosyć sporo. Najważniejsze jednak, żeby wyciągać z nich wnioski i je eliminować.
Kiedy poczułeś, że MMA to twoja droga życiowa?
- Na pewno ten pierwszy wygrany turniej dał mi dużego kopa i poczucie, że to moja droga życiowa.
Która walka była dla ciebie pierwszym dużym sukcesem w karierze?
- Zdecydowanie walka na gali DWM3 i mój debiut w formule semi-pro, gdzie wygrałem przez nokaut w pierwszej minucie walki. Gala ta była transmitowana w otwartym Polsacie, więc było to spore wydarzenie.
W życiu każdego sportowca są również porażki. Jak sobie z nimi radziłeś, o ile takie były?
- Przegrałem dwie walki. Jedna z nich była na amatorskich Mistrzostwach Europy w finale, gdzie niestety pechowo uszkodziłem stopę i walkę przerwał lekarz. Natomiast druga porażka przytrafiła mi się w czerwcu tego roku na gali DWM4, gdzie pierwszy raz spróbowałem swoich sił w formule K1 na małe rękawice i po dużej wojnie w klatce przegrałem tę walkę. Oczywiście porażki to ciężkie chwile dla sportowca, ale dla mnie była to jak na razie największa lekcja, z której wyciągnąłem najwięcej wniosków.
MMA to sport kontaktowy. Czy miałeś kontuzje, które wpłynęły na twoją karierę?
- Na szczęście poza jedną operacją kolana, jak na razie większe kontuzje mnie omijają. Oczywiście zdarzają się mniejsze urazy, ale w tak bardzo kontaktowym sporcie jest to normalne. Bardzo ważne jest, żeby dbać o odpowiednią regenerację.
Jak opisałbyś swój styl walki?
- Mój styl walki jest na pewno przekrojowy z lekkim wskazaniem na stójkę, ale jestem zawodnikiem, który bazuje na timingu.
Czy preferujesz stójkę, czy parter?
- Tak jak już mówiłem, czuję się zawodnikiem przekrojowym z lekkim wskazaniem na stójkę.
Jak wygląda twój typowy okres przygotowawczy przed walką?
- Jestem zawodnikiem, który trenuje cały czas, dlatego u mnie okres przygotowawczy oznacza po prostu podkręcenie intensywności i wskoczenie na coraz wyższe obroty. No i oczywiście rozpoczęcie procesu zbijania wagi.
Jakie są twoje ulubione techniki?
- Na pewno są to techniki kopane. Można było to zobaczyć w mojej ostatniej walce.
Czy masz rytuały przed wejściem do klatki?
- Raczej nie mam specjalnych rytuałów. Zawsze przed wejściem do klatki ustawiamy się całym teamem w kółku i tam padają ostatnie słowa przed walką. Można to uznać za taki nasz mały rytuał.
Która walka była dla ciebie najtrudniejsza i dlaczego?
- Ciężko powiedzieć, która walka była najtrudniejsza. Każda walka to inne doświadczenia i z każdej na pewno można wyciągnąć jakieś wnioski.
Który przeciwnik był twoim największym wyzwaniem?
- Tutaj stawiałbym na Maćka Brzezińskiego, z którym walczyłem na gali DWM3.
Jakie zwycięstwo wspominasz najlepiej?
- Aktualnie jestem dosyć świeżo po wygranej na gali DWM6, także zdecydowanie to jest mój wybór.
Twoje hobby jest również związane ze sportem – z tego, co ustaliłem, jest to piłka nożna. Skąd to zainteresowanie i jakiemu klubowi kibicujesz?
- Zgadza się. Gdy miałem cztery latka, tata zabrał mnie na pierwszy mecz Wisły Płock i od tamtej pory jestem na każdym meczu, na który uda mi się wybrać. Mieszkamy sporo kilometrów od Płocka, więc każdy inny mecz śledzę w TV. Bycie częścią sektora D na nowym stadionie to jedne z piękniejszych chwil, jakie przeżyłem. Pozdrawiam każdego wariata z sektora D!
Jakie są twoje cele na najbliższy czas?
- Cele są dosyć proste: cały czas mocno się rozwijać i wygrywać kolejne pojedynki. Będę ciągle dążył do tego, żeby być numerem jeden.
Czy masz już zakontraktowaną następną walkę?
- Tak, wiem, kiedy stoczę swój następny pojedynek. Będzie to pierwsza połowa roku 2026. Mogę też zdradzić, że razem z włodarzem gali DWM Fight Night, Dawidem Walaskiem, planujemy ciekawego newsa co do następnego roku.
Dziękuję za spotkanie i trzymam kciuki, po walce zapraszam na rozmowę.
- Dziękuję bardzo za zaproszenie, pozdrawiam wszystkich i do zobaczenia niedługo.