Wesprzyj Przed Nafciarzami niezwykle istotne starcie w 11. kolejce Ligi Mistrzów, w którym Wisła Płock zmierzy się na wyjeździe z macedońskim Eurofarmem Pelister. Spotkanie odbędzie się w czwartek, 19 lutego o godzinie 20:45 w Bitoli, a polski zespół powalczy o utrzymanie wysokiej, trzeciej lokaty w grupie, mając obecnie na koncie 12 punktów przy zaledwie 4 oczkach siódmego w tabeli Pelisteru. Choć pierwszy mecz w Płocku zakończył się wysokim zwycięstwem gospodarzy 36:25, a najwięcej bramek dla Wisły – osiem – rzucił wówczas Melvyn Richardson, to historia spotkań w Macedonii nakazuje zachować dużą czujność, gdyż w poprzednim sezonie Wisła przegrała tam 18:21.
Bilans bezpośrednich starć obu drużyn przemawia za Płocczanami, 2 zwycięstwa, 1 porażka, jednak skrzydłowy Wisły przestrzega przed lekceważeniem rywala na jego terenie - Ciężki teren, pamiętamy ubiegły sezon, że było bardzo ciężko, przegraliśmy ten mecz, wiemy, czego możemy oczekiwać i czego się spodziewać, także musimy się doskonale przygotować na ten mecz i po prostu zagrać jak najlepiej potrafimy i wrócić z dwoma punktami – mówi Lovro Mihić. Chorwat podkreśla, że Pelister to zupełnie inna drużyna przed własną publicznością, zwłaszcza po zmianie trenera - Muszę powiedzieć, że dużą przewagę mają grając u siebie, moim zdaniem jest to zupełnie inny zespół grający w domu, niż na wyjeździe, przeszli też zmianę trenera, musimy dokładnie jeszcze sprawdzić, co się w ich grze zmieniło i po prostu przygotować się mentalnie i taktycznie – dodaje Mihić.
Macedończycy przystępują do meczu po ligowej wygranej z Prilepem 32:27, ale w ostatniej kolejce Ligi Mistrzów przed przerwą ulegli Zagrzebiowi 23:27. Wisła z kolei w 10. rundzie minimalnie przegrała z GOG 34:35 mimo dziewięciu trafień Richardsona, lecz ostatni sprawdzian ligowy z Chrobrym Głogów zakończył się ich pewnym zwycięstwem 36:24. W Bitoli Nafciarze będą musieli zatrzymać Dejana Manaskova, który zdobył w tej edycji już 54 bramki, podczas gdy liderem Płocka pozostaje Melvyn Richardson z dorobkiem 67 trafień. Do składu z brązowym medalem EHF EURO 2026 powraca Leon Šušnja, co wzmocni defensywę przed starciem w gorącej hali rywala - Tak samo, jak inne zespoły mają ciężko grać w Płocku, w naszej hali, tak samo będzie trudno nam w Bitoli. Jednak cieszymy się, bo zawsze lepiej grać w pełnej hali z dobrym dopingiem, nawet przeciwko nam, ale takie uczucie i walka będzie lepsza – podsumowuje Lovro Mihić.
Michał Kublik