Wesprzyj Udany debiut w seniorskich barwach to marzenie każdego młodego sportowca. Igor Szafryna, złoty medalista Mistrzostw Polski Juniorów, ma za sobą szczególny tydzień – po wyjazdowym debiucie w Mielcu przyszedł czas na pierwszy występ przed własną publicznością w ORLEN Arenie. Choć młody kołowy wciąż jest nastolatkiem, już teraz musi mierzyć się z fizycznością i tempem gry na najwyższym krajowym poziomie, wspierany przez doświadczonych kolegów z utytułowanej drużyny Nafciarzy. O różnicach między piłką juniorską a seniorską, stresie i spełnianiu marzeń rozmawialiśmy tuż po rewanżowym meczu ćwierćfinałowym.
Granie w seniorskiej reprezentacji to chyba zupełnie inne wyzwanie niż występy wśród juniorów?
– Oczywiście. Przede wszystkim na boisku jest dużo więcej „kilogramów”, co fizycznie bardzo męczy. Gra jest też bardziej zdyscyplinowana – popełnia się znacznie mniej błędów. Stal Mielec była lepiej zorganizowana niż wszystkie drużyny, z którymi miałem okazję mierzyć się wcześniej. To był dla mnie świetny sprawdzian przed wejściem na stałe do seniorskiej piłki ręcznej.
Dziś w ORLEN Arenie widać było, jak bardzo wspierał Cię Leon Susnja – pomagał w ustawieniu, bił brawo. Jak to odbierałeś?
– Wszyscy starsi koledzy z drużyny są nastawieni bardzo pozytywnie i niesamowicie pomagają, zarówno na treningach, jak i podczas meczu. Ich wsparcie sprawia, że stres schodzi na dalszy plan. Potrafią pożartować, ale też merytorycznie podpowiedzieć w przerwie. Naprawdę dużo im zawdzięczam.
Jakie to uczucie, będąc jeszcze nastolatkiem, zagrać w zespole, który jest wielokrotnym Mistrzem Polski, zdobywcą pucharu i regularnie występuje w Lidze Mistrzów? Czujesz tę nobilitację?
– Na pewno jest to spełnienie marzeń. Zawsze chciałem grać na najwyższym poziomie, a co dopiero w drużynie, która regularnie uczestniczy w rozgrywkach Ligi Mistrzów. To dla mnie wielka rzecz.
Nowość
Co najbardziej zapamiętasz z dzisiejszego spotkania?
– Zdecydowanie pierwszą akcję w obronie, gdy udało mi się zatrzymać zawodnika Stali. Dało mi to ogromny impuls i pewność, że potrafię grać w defensywie na tym poziomie i dam sobie radę w dalszej części meczu. To było dla mnie kluczowe w kontekście reszty spotkania.
W juniorach grałeś głównie w obronie. Czy tutaj system gry bardzo się różni?
– W juniorach byłem podstawowym zawodnikiem defensywy, więc gra w obronie nie jest dla mnie nowością. Może system w pierwszej drużynie działa nieco inaczej, ale ogólne zasady są podobne. Największą różnicą jest tempo gry – rywale są szybsi, silniejsi i lepiej zorganizowani, przez co piłka krąży między nimi znacznie sprawniej.
Pojawił się moment zawahania, taka myśl: „Gdzie ja właściwie jestem”?
– Nie, aż tak się nie stresowałem, żeby zapomnieć, gdzie się znajduję. Myślę, że pokazałem się z dobrej strony.
Rodzina była dziś na trybunach?
– Byli rodzice i dziadek. Rozmawiałem już chwilę z tatą, pewnie jeszcze usłyszę od niego kilka uwag o tym, co zrobiłem dobrze, a co źle. To zawsze jest miłe uczucie.
Postawa młodego kołowego w starciu z wymagającym rywalem udowadnia, że ciężka praca w grupach młodzieżowych i determinacja otwierają drzwi do wielkiej, seniorskiej kariery. Przed Igorem Szafryną teraz czas dalszego rozwoju u boku najlepszych, który z pewnością przyniesie płockim kibicom jeszcze wiele powodów do dumy.
Michał Kublik