Wesprzyj Przed Orlen Wisłą Płock niezwykle emocjonujące starcie w Lidze Mistrzów, na europejską scenę po latach przerwy powrócił macedoński Vardar Skopje, wywołujący żywe wspomnienia ze swoich czasów triumfu w tych elitarnych rozgrywkach. Vardar w sezonach 2016/17 i 2018/19 stawał na najwyższym miejscu na podium Ligi Mistrzów! W drugim pokonał w F4 Barcelonę i Veszprem, dwa sezony wcześniej Barcelonę i PSG.
Wyjazdowe mecze w Macedonii od lat słyną z gorącego dopingu, co czyni rywalizację na tamtejszym terenie wyjątkowo trudnym, ale i ekscytującym wyzwaniem. Skrzydłowy płockiego zespołu, Lovro Mihić, pamiętający jeszcze dawne, zacięte pojedynki z tym rywalem za kadencji trenera Piotra Przybeckiego, podkreśla, że „przed nami jest jeden bardzo ciekawy mecz. Możemy się spodziewać bardzo gorącej atmosfery w Skopje i cieszymy się z tego meczu”. Dzisiejszy Vardar przeszedł jednak sporą metamorfozę i pod wodzą trenera Ivana Cupicia prezentuje szczypiorniak oparty na młodości, dynamice i nieustępliwości. Mihić zauważa, że przeciwnicy grają bardzo dobrze zespołowo, a „ich główną cechą jest nieustępliwość na boisku i możemy się spodziewać walki od początku do samego końca”.
Taka charakterystyka rywala wymaga od Nafciarzy najwyższego skupienia od pierwszej minuty, zwłaszcza że obecny format rozgrywek narzuca dużą presję wynikową. Jak zaznacza Chorwat, „w krótszym czasie trzeba pokazać i zdobyć jak najwięcej punktów, przed nami bardzo ciężki miesiąc, dużo grania i musimy wywalczyć awans”. Ważnym atutem Płocczan pozostaje wyrównany skład i doskonała atmosfera w drużynie, co widoczne jest m.in. na lewej flance, gdzie Mihić współpracuje z nowo przybyłym Frederikiem Bjerre. Lovro chwali młodszego kolegę za szybkie przyswojenie taktyki, dodając „super się dogadujemy. Myślę, że Frederik bardzo dobrze zaczął od samego początku, to jest tylko na plus dla naszego zespołu”. W tak intensywnym okresie indywidualne ambicje schodzą na drugi plan, a nadrzędnym celem całej ekipy pozostaje wspólny sukces, co Mihić podsumowuje krótko „zespół jest najważniejszy. Nieważne kto gra, najważniejsze, że są wyniki i musimy wszyscy się trzymać tego”.
Wiślacy z Vardarem mają rachunki do wyrównania. Do tej pory obie drużyny spotkały się sześciokrotnie, zestawienie wszystkich tych spotkań:
Bilans nie jest korzystny dla Nafciarzy. Tylko jedna wygrana i dwa remisy, do tego trzy porażki. W pamięci kibiców, szczególnie mocno tkwią mecze za kadencji Manolo Cadenasa, gdzie bardzo blisko byliśmy awansu do ćwierćfinału LM w 2016 roku. Trener Cadenas w książce "Wisła Płock oczami jej trenerów" - „W następnym sezonie 2014/15 byliśmy bardzo blisko przejścia HC Vardar w fazie pucharowej, drugi raz z rzędu zawitaliśmy do TOP 16. Zagraliśmy w Orlen Arenie fantastyczny mecz pokonując HC Vardar 32:26. Tamten mecz powinniśmy zamknąć przewagą ośmiu lub dziewięciu bramek, jednak w ostatniej części spotkania arbitrzy pomogli przeciwnikowi i wskutek decyzji sędziowskich Macedończycy zdołali zmniejszyć stratę do sześciu goli. W rewanżu w Skopje zagraliśmy słabo. Podopieczni Raula Gonzalesa byli lepsi i pokonali nas 31:20, choć nie można nie wspomnieć o „pomocy”, którą dostali od sędziów także i w tamtym meczu”.
Łatwo i lekko nie będzie. Vardar, choć przegrał pierwsze dwa spotkania, to postawił trudne warunki u siebie HBC Nantes (31:32) i na wyjeździe Melsungen (31:33). W macedońskim zespole gra wychowanek Wisły Wiktor Jankowski, na bramce występuje grający do końca poprzedniego sezonu w Industrii Kielce Miłosz Wałach. Zapowiada się niezwykle zacięty i intensywny pojedynek.
8.10.2026 rok, 3. kolejka Ligi Mistrzów, HC Vardar Skopje - Orlen Wisła Płock, Sport Center Jane Sandanski, godz. 20:45.
Fot. Zbigniew Nowak
Michał Kublik