Wesprzyj W wyjściowym składzie Wisły Płock w meczu przeciwko Rakowowi Częstochowa pojawił się wypożyczony z FC Kopenhaga 18-letni pomocnik Dominik Sarapata. Został zmieniony w 65. minucie przez Dominika Kuna. To był udany debiut tego młodego zawodnika, jak sądzicie?
Wyjście w debiucie w meczu Ekstraklasy przeciwko Rakowowi Częstochowa nie zdarza się często.
- Tak jak Pan powiedział, rzadko się to zdarza, ale czułem zaufanie od trenera. Postawił na mnie, a ja starałem się pokazać z jak najlepszej strony i myślę, że wyszło to w porządku.
Właśnie chciałem zapytać, jak oceniasz swoją grę? Na samym początku miałeś okazję, gdybyś od razu uderzył na bramkę Rakowa, sytuacja mogłaby wyglądać inaczej.
- Też tak uważam. Zabrakło nieco zdecydowania, zawahałem się. Mogłem uderzać z pierwszej piłki, przy pierwszym kontakcie. Stało się, jak się stało – muszę wyciągnąć z tego wnioski.
Zaliczyłeś kilka udanych powrotów, przerywając akcje Rakowa. Czy takie zadania defensywne postawił przed Tobą trener?
- Tak gram na co dzień. Trenerzy chcą, żebyśmy zamykali środek pola, ale to wynika też z mojego charakteru. Po prostu tak gram i przecinam podania przeciwnika.
Reklama
Jak odczuwałeś pierwsze minuty w Wiśle Płock? Czy w momencie pierwszego gwizdka stres minął i zaczęła się po prostu gra w piłkę?
- Wyszedłem na boisko przy dużej liczbie kibiców. Może nie było ich aż tylu, ilu mogłoby być przy cieplejszej pogodzie, ale frekwencja i tak dopisała. Towarzyszyła mi adrenalina, jednak po pierwszym gwizdku nastąpiło stuprocentowe skupienie na grze.
Zapytam o współpracę z kolegami z drużyny. Dołączyłeś do zespołu i był to twój pierwszy występ o punkty. To zupełnie inna waga meczu niż w przypadku sparingu czy treningu.
- Chłopaki od razu bardzo dobrze przyjęli mnie w szatni. Myślę, że świetnie rozumiem się z Dani Pacheco. Cały czas mi podpowiadał, miałem go za plecami i dzięki temu czułem się na boisku dużo pewniej.
Była taka sytuacja z Łukaszem Sekulskim – nie wiem, czy mogłeś wtedy strzelać, czy chciałeś mu podawać. Ostatecznie Zych obronił tę piłkę.
- Zastanawiałem się, czy strzelać, czy podawać. Zobaczyłem, że „Sekul” wbiega w wolny sektor, więc zdecydowałem się na zagranie. Niestety piłka była nieco za lekka i nie dotarła do niego. Trzeba szukać kolejnych okazji. Mam nadzieję, że w następnym meczu uda się zaliczyć asystę, Łukasz strzeli gola i wszyscy będą zadowoleni.
Michał Kublik