Wesprzyj Frederik Bjerre przebojem wdarł się w serca płockich kibiców, szybko stając się jednym z filarów Orlen Wisły Płock. Choć jego wejście w sezon na moment wyhamował niepokojący uraz barku, duński skrzydłowy błyskawicznie wrócił do strzeleckiej formy, zdobywając Superpuchar Polski i imponując niesamowitą skutecznością zarówno w meczu z MT Melsungen, jak i w Lotto Superlidze.
Przejście duńskiego skrzydłowego z GOG do Płocka zwiastowało spore emocje. W poprzednim sezonie Ligi Mistrzów Bjerre był najskuteczniejszym graczem swojego zespołu, zapisując na koncie aż 116 bramek, z czego 16 rzucił w dwóch starciach przeciwko samej Wiśle. Płoccy fani liczyli, że jego instynkt strzelecki da drużynie nową jakość, a letnie sparingi tylko to potwierdzały. Niestety, w trakcie turnieju Procural Cup, po efektownym rzucie ze skrzydła, Duńczyk zaliczył niefortunny upadek, doznając urazu barku lewej ręki. Do tego feralnego momentu imponował niesamowitą precyzją, notując bilans 16 goli na 17 prób. Na szczęście kontuzja nie okazała się tak groźna, jak początkowo przypuszczano. Bjerre wrócił na parkiet w łódzkim meczu o Superpuchar Polski, w którym zdobył 6 bramek, w tym 2 z 4 rzutów karnych i sięgnął z nowym zespołem po pierwsze trofeum. Kolejne występy tylko potwierdziły jego pozycję: po bezbramkowym meczu w Lidze Mistrzów z Nantes (0/2 k), nadszedł popis w starciu z MT Melsungen, gdzie rzucił 9 goli przy bezbłędnej serii 4 na 4 z siódmego metra. Wybitnie wypadł także jego debiut w Lotto Superlidze w Ostrowie przeciwko Rebud Ostrovii, okraszony 11 trafieniami (6/6 k) oraz tytułem MVP meczu. Płockiej publiczności w lidze przedstawił się w spotkaniu z Zepter KPR Legionowo, dorzucając 4 bramki. Oprócz bezwzględności na boisku dał się poznać jako niezwykle sympatyczny i otwarty człowiek – po każdym meczu cierpliwie rozdaje autografy i pozuje do pamiątkowych zdjęć, budując z płockimi kibicami wyjątkową więź.
Opowiedz mi o twoim pierwszym występie w Orlen Arenie przeciwko MT Melsungen. Jak się czułeś po tym spotkaniu?
- Atmosfera była fantastyczna. Byłem naprawdę szczęśliwy ze wsparcia ze strony kibiców Wisły. Myślę, że zagraliśmy bardzo dobry mecz: trzymaliśmy się planu gry, mieliśmy świetną dyspozycję Mirko w bramce oraz dobrą postawę w obronie. To był ciężko wywalczony mecz i bardzo się cieszę, że na koniec wyszliśmy z dwoma punktami.
To był trudny i niezwykle fizyczny mecz.
- Tak, to prawda. W Lidze Mistrzów zawsze gra się trudno, a Melsungen to naprawdę silny zespół.
Z jednej strony w bramce Mirko – weteran, a z drugiej taki młodziak jak ty.
- Granie z taką legendą jak Mirko to dla mnie ogromny zaszczyt. On grał już wtedy, kiedy ja byłem jeszcze małym dzieckiem, więc po prostu staram się uczyć jak najwięcej od tak wielkiego zawodnika z tak imponującą karierą.
Dzisiaj rozegrałeś swój pierwszy mecz w lidze w Płocku. Jakie masz odczucia po dzisiejszym spotkaniu?
- Tak, pierwszy mecz domowy w lidze – grałem już w Ostrowie. Było dobrze, szczególnie w drugiej połowie. Cieszę się z tego, jak dzisiaj znowu trzymaliśmy się planu meczowego. Wyprowadziliśmy kilka dobrych kontrataków i koniec końców odnieśliśmy w pełni zasłużone zwycięstwo.
Jak oceniasz przebieg tego meczu i to, co się wydarzyło?
- Myślę, że Legionowo rozegrało dobry mecz w pierwszej połowie, ale w drugiej części udało nam się ich trochę zmęczyć. My z kolei potrafiliśmy utrzymać swój poziom i wtedy uwidoczniła się różnica klas.
Jak się czujesz po trzech miesiącach w Płocku?
- Jestem naprawdę szczęśliwy. Uważam, że to świetne miasto ze wspaniałymi ludźmi. Bardzo mi się tu podoba. Oczywiście spędzam też czas z kolegami z drużyny – pijemy kawę i sprawdzamy, co jeszcze Płock ma do zaoferowania, więc naprawdę jestem bardzo zadowolony.
Twoja opinia na temat Xaviego Sabate?
- Bardzo lubię Xaviego. Uważam, że to naprawdę znakomity trener, który może mnie wiele nauczyć. Każdego dnia na treningu staram się wyciągnąć od niego jak najwięcej wiedzy. Szczególnie dużo i dobrze rozmawiamy o obronie. To zresztą jeden z głównych powodów, dla których przyszedłem do Płocka – żeby uczyć się od hiszpańskiego trenera takiego jak on, który prezentuje inny styl gry. Każdego dnia po prostu próbuję chłonąć tyle wiedzy, ile to możliwe.
Na koniec jeszcze pytanie o bark, wyglądało to bardzo niepokojąco?
- Żadnych problemów, to był drobiazg. Jestem już w 100 procentach gotowy do gry, zresztą to potwierdziłem w trakcie moich ostatnich meczów.
Fot. Jerzy Stankowski / SPR Wisła Płock
Michał Kublik
AUDIOBOOK